
15 lat w firmie – jak wyglądały Twoje początki w Bart i jak na przestrzeni lat zmieniała się Twoja rola?
Na start zostałem zatrudniony na stanowisko magazyniera i takiego trochę „człowieka od wszystkiego”. Pomagałem na produkcji uczyłem się podstaw pracy we wszystkich działach. Gdy ktoś szedł na urlop i o ile dałem radę, starałem się taką osobę w jakimś zakresie zastępować. Reszta to już dłuższa historia.
Studiowałeś dziennie administrację, działałeś w samorządzie i jednocześnie pracowałeś. Czy wtedy pojawiało się poczucie, że doba powinna mieć więcej niż 24 godziny?
Wtedy jakoś specjalnie tego nie odczuwałem, tak się po prostu działo i samo się układało. Indywidualny tok studiów pozwolił mi w optymalny sposób zarządzać czasem i decydować o priorytetach. Wszystko, co w tym czasie robiłem, miało charakter zadaniowo-wynikowy (może poza pracą w ochronie, gdzie realnie trzeba było być w pracy ) więc dało się to sensownie poukładać.
Na studiach byłeś w sekcji lekkoatletycznej – jaką rolę sport odgrywał wtedy w Twoim życiu?
Ze sportem byłem związany całe życie, choć nie w jakiś bardzo zaawansowany sposób. Dobra kondycja fizyczna towarzyszyła mi od początku i często wystarczało ciut większe zaangażowanie, żeby podnieść swoje wyniki. Miałem dobre predyspozycje fizyczne – już w 2 klasie liceum ważyłem 95 kg przy niskiej zawartości tkanki tłuszczowej i wysokiej motywacji do dalszego rozwoju.
Masz opinię osoby „od wszystkiego”. Co jest w tym największą zaletą?
Nie wiem, czy to zaleta, ale cieszy mnie zaufanie, jakim darzą mnie ludzie w naszej firmie. Zawsze staram się pomóc, nawet jeśli dane zagadnienie, nie leży ściśle w sferze moich obecnych kompetencji.
Wraz z dynamicznym rozwojem firmy… pojawiają się nowe wyzwania – które z nich najbardziej Cię zaskoczyły w Twojej karierze?
Chyba największe to propozycja Piotra o zostaniu PO kierownika Logistyki. Kolejne to moje obecne zadania. Może nie jest to całkowita zmiana w zakresie pracy, ale na pewno ogrom nowej wiedzy do przyswojenia. Trochę czuje się tak, jakbym zaczynał naukę nowego języka. Chyba tylko dzięki Marcinowi Pajączkowskiemu mój umysł jest jeszcze w stanie to wszystko posklejać do kupy.

W firmie znany jesteś nie tylko z wielozadaniowości, ale też z poczucia humoru – jak opisaliby je inni?
Specyficzne? Absurdalne? Wielowymiarowe? Chore? Wytrawne? Zapewne znalazłyby się tu też inne, mniej oficjalne określenia ale … dobry żart nie jest zły – generalnie śmiech to jedyny darmowy luksus, na który każdego stać.
Gdybyś mógł na jeden dzień zamienić się rolą z kimś z firmy, kto by to był i dlaczego?

Może nie dokładnie konkretna osoba czy stanowisko, ale mimo nowych zadań łezka w oku kręci się za Logistyką jako działem, z którym przeżyłem pięknych 14 lat. Hart ducha mierzony biegłością w tańcu z chaosem i umiejętnością śmiania się w twarz przeznaczeniu, podlany nektarem czystego absurdu.
Coś, czego większość osób w firmie może o Tobie nie wiedzieć?
W ostatnim tygodniu zaliczyłem zadanie codzienne w Fallout 76 z najwyższą kategorią czasową – ranga Paladyn.
A i jeszcze nocowałem kiedyś pod namiotem w górach przy –15°C.