1. Z którymi rynkami pracuje Ci się najciekawiej i dlaczego?
Hiszpania powinna być z wielu powodów – to mój drugi dom, tam mam moją najukochańszą osobę na świecie i też w miarę szybko rośnie: mój ulubiony klient – Vitobest – znajduje się w Hiszpanii (właściciel firmy ma charakter jak postać z kreskówek i jednocześnie wielkie serce pomimo kilku wad). Jednakże to Meksyk i Brazylię uważam za kraje z największym potencjałem i które najbardziej mnie ekscytują – z jednej strony są szalenie wymagające (bo regulacyjnie są na innej planecie) co jest frustrujące (sama rejestracja produktów trwa w nieskończoność), ale wierzę, że jak już wystartują, to pomogą też nam rosnąć w siłę jako firmie.

2. Tworzysz własne utwory czy bardziej improwizujesz dla przyjemności?
Własne, zdarza mi się czasami coś zmiksować, ale musi być to tak, żeby po miksie ten utwór już był nie do poznania. Generalnie lubię robić rzeczy po swojemu, dlatego wolę od zera coś pokombinować.
3. Gdybyś miał stworzyć soundtrack do swojej pracy, jaki gatunek muzyczny by dominował?
Żaden, kto mnie zna, ten wie, że lubię poskakać po tematach. Ale na pewno bym się upewnił, że każdy z utworów w tym soundtracku odpowiednio wkurzy Małgorzatę Kos.
4. Co najczęściej fotografujesz – ludzi, krajobrazy, a może detale codzienności?
Portrety i syfiaste budynki – lubię, jak gołym okiem widać wiek budynku. Pejzaże Islandii też się dobrze fotografują.


5. Masz zdjęcie, z którego jesteś szczególnie dumny?
Mam takich wiele, strzelam już długo, więc doświadczenie pomaga, jaram się więc często własnymi fotografiami. Ale najbardziej się chyba ucieszyłem, jak portret Bartka Pucka z Zibim Sobieckim (założyciele startupu Proofs) został użyty przez Forbesa. Ostatnio w Chinach też parę portretów zrobiłem, które już na ekranie aparatu widziałem, że będą sztosy (i były).

6. Jakie miejsce na świecie chciałbyś sfotografować?
Tak naprawdę nie miejsce, ale ludzi w danym miejscu – marzy mi się wykonanie projektu średnioformatowego na polskich wsiach. Co weekend wyjechać do jakiegoś kompletnego zadupia (jak na przykład Kobyłka), stanąć przed jakąś starą chatą i prosić ludzi by zapozowali, zapytać ich o ich życie i to udokumentować. Bardzo przyjemnie fotografowało się też Chiny – ludzie są tam bardzo przyjaźnie nastawieni do aparatu, nie boją się go, nie uciekają. Więc pewnie chętnie popróbowałbym w innych krajach Azji – zupełnie inaczej to wygląda w Polsce, gdzie zdarzają się nieprzyjemne sytuacje – głównie w Radomiu.
7. Jak wygląda Twój idealny weekend?
Brawl Stars z moim synem, kawa z moją ukochaną, spotkanie z moim przyjaciółmi Edu Camacho – wspaniały malarz z Hiszpanii – oraz Michałem (właścicielem praskiej kawiarni Czacza, Kawa i Macza, która przyciąga do siebie kreatywne osoby Pragi Północ), fotografowanie z moim kuzynem Markiem – z którym razem łapaliśmy bakcyla fotografii 25 lat temu na Cyprze, przekomarzanie się z moim ojcem i siostrami oraz ponarzekanie na polskich urbanistów z moim najlepszym przyjacielem Konradem. Generalnie, idealnie chciałbym mieć w jednym miejscu wszystkie bliskie mi osoby, bo jednak czas najfajniej spędza się w towarzystwie.

8. Jakiej muzyki słuchasz, kiedy podróżujesz służbowo?
Wszystkiego, bo nie mam ulubionego gatunku i staram się być na czasie, więc często przeglądam recenzje z różnych krajów. Ale wracam zawsze do At the Drive-in, Radiohead, Cateriny Barbieri, El-P i Kapeli ze Wsi Warszawa. Zarekomenduję też mojego kolegę/adoptowanego syna Del-M, który robi rap i to całkiem udanie (wygrał konkurs czwórki na premierę płyty i teraz jest u nich didżejem w radio – ma audycję w czwórce chyba codziennie rano: jego Piękni Dwudziestoletni, Puść Plajlistę czy Dziecko we Mgle są sztosy. Nie przegapię też mojego ulubionego podcastu Conan O’Brien Needs a Friend, niektóre odcinki chyba słuchałem/widziałem po pięć razy.

9. Jedna ciekawostka o Tobie, której większość osób z firmy jeszcze nie zna?
Nigdy nie udało mi się nauczyć na pamięć „Zdrowaś Mario” (jest moment w połowie, gdzie mi się kićka z outro z Ojcze Nasz) i dwa razy miałem przez to siarę, raz utkwiłem w kościele z mikrofonem w dłoni, bo nikt po mnie nie chciał mówić, bo wszyscy płakali ze śmiechu po moim remiksie – to była głównie rodzina, bo msza za dawno już martwą babcię była. Drugi raz przy jakimś biskupie (mama pracowała w przykościelnej organizacji pomagającej lokalnym dzieciakom)
10. Czy masz jakieś nietypowe hobby albo zwyczaj, który Cię wyróżnia?

Skaczę po pasjach jak Duplantis: w zależności od tego na co mam właśnie ochotę piszę, fotografuję, gram w gry (ostatnio po dwuletniej przerwie zagrałem w Rainbow Six Siege jak jakiś dzieciak – było spoko), nagrywam, oglądam filmy. Przez krótki czas zajarałem się standupem, więc przez parę 2 miesiące co tydzień występowałem, głównie w Świetlicy Wolności. Dumny jestem z całej napisanej historii (bo była to jedna połączona historia – o początkach Polski, Bolesławie Chrobrym i jego synu Kevinie, który był odpowiedzialny za tworzenie języka polskiego, pomimo kompletnej niechęci do pracy), najlepszym żartem był chyba: „neologizm to bardzo ciekawe słowo, swego rodzaju portmenteau – stworzone poprzez połączenie dwóch członów: neo oraz logizm. Czyli dokładnie a) logismo od greckiego logos – znaczącego „słowo”, „wyraz” oraz b) neo od angielskiego Neo – czyli tego gościa z Matrixa. Zacząłem pisać kolejny (o psie, który zmieniał się w jeża i którego po tranzycji zaakceptowały jedynie dzieci w bardzo prawicowej rodzinie), ale ucięło mi wenę (zaprezentowałem go raz jedynie, więc nigdy nie został dopracowany). Jak mnie kiedyś najdzie by wrócić – dam Wam znać.

11. Podróż marzeń – dokąd i dlaczego właśnie tam?
Mam 3: Oman, Mongolia, Japonia (już byłem, ale chciałbym wrócić tam z synem i moją partnerką). Dwa pierwsze wydają mi się po prostu wizualnie atrakcyjne do fotografowania oraz jednocześnie szalenie spokojne a Japonia – to wymarzona podróż mojego syna, więc chciałbym go tam kiedyś zabrać.
12. Gdybyś mógł spotkać dowolną znaną osobę – kto by to był? Elon Musk – pod warunkiem, że mógłbym napluć mu w twarz bez konsekwencji. Jeśli nie, to Thom Yorke – żeby coś razem nagrać i powiedzieć mu, że „nie jestem zły, jestem zawiedziony”.
13. Co było najbardziej nieoczekiwanym komplementem, jaki kiedykolwiek dostałeś?
Jak miałem jakieś 14 lat, nasza sąsiadka Leokadia (jednocześnie moja nauczycielka rosyjskiego oraz przyjaciółka mojej mamy) powiedziała, „przystojny z ciebie chłopak Paweł, ale strasznie się garbisz”. Myślę o tym za każdym razem jak wychodzę z domu. Czasami wystarczy nawet trasa z sypialni do lodówki, bym się wyprostował. Od tego czasu dziwnie chodzę generalnie, a Leokadia nie żyje.
1 komentarz
Gosia
Świetnie się to czytało i wyobraźnia podpowiada, że jesteś inspirującym człowiekiem 😀
Piotr
stand-up – fajnie!
Żaneta
Podobno nie ważne jak mówią , byleby mówili. Tak więc przytyk o Kobyłce uważam za kolejną formę promocji tego miasta!
Pawełku….:)