
Na co dzień odpowiadasz za kontakty z kluczowymi klientami – co lubisz najbardziej w swojej pracy?
Najbardziej lubię kontakt z ludźmi – to, że mogę ich poznać, zrozumieć ich potrzeby i zaproponować rozwiązania dopasowane do sytuacji. Każdy klient to inna historia – czasem współpraca zaczyna się bardzo szybko, innym razem potrzebujemy więcej czasu, aby się poznać i zaufać sobie nawzajem.

Lubię ten proces nawiązywania relacji i czuję ogromną satysfakcję, gdy słyszę pozytywne sygnały po drugiej stronie – to naprawdę dodaje mi energii.
Ogromnym plusem mojej pracy są również produkty, które oferuję – mam to szczęście, że są one poparte badaniami i inspirują mnie biotechnologicznie. Kiedy sama wierzę w to, co sprzedaję, łatwo jest zaintrygować i zaciekawić innych. Dla mnie kluczowe jest, aby czuć sens tego, co robię – dlatego angażuję się w pełni w każdą współpracę.
Twoją pasją jest bachata sensual – jak zaczęła się ta taneczna przygoda?
To był kompletny spontan! Mąż zaprosił mnie na weekendowy kurs bachaty sensual dla początkujących – zupełnie się tego nie spodziewałam, bo taniec nie jest jego ulubioną aktywnością. Pamiętam, że na początku był stres – wciąż zmieniało się partnerów – ale szybko okazało się to bardzo inspirujące. Zajęcia były tak wciągające, że od razu zapisaliśmy się na regularny kurs. Atmosfera była świetna, a grupa – pełna pozytywnej energii.
Co daje Ci taniec – poza ruchem i dobrą zabawą?
Na początku myślałam tylko o tym, żeby się więcej ruszać. Jednak okazało się, że bachata daje o wiele więcej – piękna, zmysłowa muzyka pozwala ciału naprawdę się zrelaksować po całym dniu przy komputerze. To także świetna zabawa – muzyka działa jak reset, a taniec to doskonały sposób na rozładowanie napięć i szybkie tempo życia.
Czy bachata uczy pewności siebie? A może czegoś jeszcze głębszego?
Może trochę tak – szczególnie gdy z czasem poznajesz coraz więcej figur i czujesz się pewniej na parkiecie. Jednak dla mnie największą lekcją była umiejętność zaufania partnerowi – pozwolenie, by ktoś Cię poprowadził. To cenna umiejętność także poza tańcem. Odkryłam też, że taniec potrafi przekazać więcej niż słowa – to niesamowite doświadczenie.
Masz w sobie mnóstwo pozytywnej energii – skąd ją czerpiesz?
Chyba to po prostu kwestia charakteru – można powiedzieć, że urodziłam się optymistką! 😊


Wiemy, że trenujesz również crossfit – pamiętasz swój pierwszy?
Tak! Szukałam czegoś nowego poza fitness–aerobikiem i trafiłam do Crossfit Dopamine – już sama nazwa przyciągała. Pierwszy trening był intensywny: rozgrzewka, sztangi, nowe pojęcia jak burpees czy pull-up… ale dałam radę i czułam się jak zwycięzca, gdy moje imię pojawiło się na tablicy wyników. Z czasem było coraz lepiej, a crossfit pokazał mi, że ciężką pracą można osiągnąć naprawdę dużo – dziś potrafię wspiąć się na linę 5 m, co kiedyś wydawało mi się niemożliwe.
Miałaś momenty kryzysu, gdy chciałaś zrezygnować?
Tak, po pierwszym zachwycie przychodzi rutyna – trzeba się z nią zaprzyjaźnić, żeby wytrwać. Wierzyłam jednak, że inwestycja w zdrowe ciało się opłaci. Były zakwasy, ale też ogromny wyrzut dopaminy po treningu i reset głowy. Wsparcie grupy jest też bezcenne – kiedy słyszysz „Dasz radę!”, to faktycznie dajesz radę.

Masz poranny rytuał, bez którego dzień się nie liczy?
Zdecydowanie – kawa z ekspresu, czarna i w małej filiżance. Uwielbiam piękne filiżanki, mam nawet kolekcję z grafiką Gustava Klimta. Do tego włączam Longusia i dzień od razu jest piękniejszy.
Gdybyś mogła zamieszkać w dowolnym miejscu na świecie – gdzie by to było?
Włochy – zdecydowanie. Mam już nawet upatrzony region. Im częściej tam podróżuję, tym bardziej czuję, że to moje miejsce – klimat, natura, sposób bycia ludzi… Bardzo cenię też włoski styl celebrowania posiłków i nawiązywania relacji przy stole. Co ciekawe, moja ciocia – historyczka – odkryła, że mój pradziadek pochodził najpewniej z tych okolic. Może to dlatego tak dobrze się tam czuję.
Piosenka, która zawsze poprawia Ci nastrój?
„Sultans Of Swing” Dire Straits – mocne gitarowe brzmienie przywołuje wspaniałe wspomnienia podróży.
„Długość dźwięku samotności” Myslovitz – ta piosenka daje mi wiarę, że nawet trudniejsze momenty są potrzebne. I oczywiście – Artur Rojek jest the best
Co najbardziej rozśmiesza Cię bez powodu?
Przy mojej pierwszej zagranicznej podróży do Chorwacji i Włoch zepsuło nam się Volvo. Na początku dramat – ubezpieczenie nie obejmowało naprawy, tylko części lub lawetę. Szczęście w nieszczęściu – tuż obok był salon Volvo w Zadarze. Okazało się, że padło sprzęgło (niedawno po przeglądzie), a koszt naprawy był wtedy ogromny.
Najzabawniejsze jednak wydarzyło się w serwisie. Pan z obsługi, wpisując nasze dane, spojrzał na dowód i zapytał: „Who is Starosta?”. Wytłumaczyłam więc po angielsku, że w Polsce to nie właściciel auta, tylko urząd wydający dowód – „our country divided into small pieces…”. Ostatecznie ustaliliśmy, że to nie ja jestem starostą 😊.
Rachunek mam do dziś, a całą przygodę wspominam z uśmiechem – bo zaraz po Chorwacji ruszyliśmy do Włoch i przejechaliśmy cały cypelek ostrogi buta, aż do Peschici i Vieste – z najpiękniejszymi plażami, jakie znam.
Gdybyś mogła podarować innym jedną swoją cechę – co by to było?
Konsekwencję w dążeniu do celu. Potrafię działać spokojnie, wytrwale, elastycznie – nie zrażam się przeciwnościami i wiem, że każdy krok, nawet mały, zbliża do celu.